Archiwum

Archiwum (7)

Sposoby zarabiania pieniędzy przez lichwiarzy mogą być naprawdę ohydne, począwszy od ogromnych odsetek w chwilówkach, które ciężko przeciętnemu Kowalskiemu spłacić, a skończywszy na pożyczkach pod zastaw nieruchomości o zaniżonej cenie na umowie. Firmy pożyczkowe sięgają do takich rzeczy, które są wręcz niewyobrażalne do wykonania. A potem "zamykają interes” i znikają z rynku, a słuch o nich dosłownie ginie. Uwaga więc na jakiekolwiek płatności przed udzieleniem pożyczki oraz na umowy zaniżające wartość twojej nieruchomości.




Dawanie pieniędzy za darmo najuboższym, ludziom bez pracy i perspektyw ma swoje mocne i słabe strony. Zaczynając od słabszych należy przypomnieć że bieda często idzie w parze z beznadziejnością a ta implikuje pociąg do alkoholu i innych nałogów.




Tygodnie lecą, czas mija, a temat franków nadal nie schodzi z języków. Niestety, prawdopodobnie walka klientów z placówkami bankowymi może trwać latami, a i tak nie przyniesie ona pożądanych efektów. Mimo wszystko tysiące klientów z całej Polski pragnie dołączyć do reszty, składając pozwy na zaistniałą sytuację. Kto cieszy się najbardziej? Czy taka sytuacja może coś dać? Czy są szanse, że klienci zyskają to, na czym im zależy? O tym w dzisiejszym artykule.

placimy frankami

Według danych z listopada 2014 roku, Biuro Informacji Kredytowej podaje kwotę 137mld złotych, jako sumę czynnych kredytów mieszkaniowych, jakie zostały zaciągnięte we frankach. Dziś chcielibyśmy przedstawić temat kredytu we frankach, w oparciu o historię kredytobiorców, po to tylko, aby pokazać, jak dramatyczna jest w tej chwili sytuacja tysięcy frankowiczów.

Pan Dariusz zaciągnął kredyt w 2008roku. Podpisał umowę na 240tysięcy franków, a więc ponad 500tysięcy złotych. W lipcu 2013roku, po pięciu latach spłacania kredytu, kwota była wyższa, niż przed zaciągnięciem kredytu. A dziś? Dziś jest to suma wręcz kolosalna! Zaczęło się, jak u wielu- problemy z długami. Były coraz większe i większe. Nie szło tak żyć, więc pan Dariusz wraz z małżonką zdecydowali się na umowę kredytu hipotecznego. Żona nie mogła być kredytobiorcą, gdyż widniała jeszcze w rejestrze dłużników przez najbliższe dwa lata. Bank zaproponował panu Dariuszowi dwa rozwiązania. Jednym z nich miało być zaciągnięcie kredytu wraz z rodzicami pana Dariusza, ale na to ci nie przystali. Drugim, miało być dodatkowe zabezpieczenie w postaci mieszkania rodziców pana Dariusza na okres dwóch lat, a więc do czasu, gdy żona zostanie wykreślona z rejestru dłużników. Na tę opcję wszyscy jednogłośnie przystali!

Po roku do kredytobiorcy zadzwonił doradca z propozycją podpisania aneksu do umowy. Wcześniej rata kredytu wynosiła 375,68franków, czyli około 1130zł. Teraz promocja miała okazać się dużo bardziej korzystna. Bank obiecał, że przez najbliższe dwa lata, rata kredytu będzie wynosić połowę mniej, a jedyne koszty to 4000zł prowizji, rozłożone na wszystkie raty. Pan Dariusz się zgodził. Po upływie dwóch lat, chciał wykreślić hipotekę swoich rodziców. Okazało się, że jest to niemożliwe. Dlaczego? Bo kwota udzielonego kredytu jest wyższa, niż wartość mieszkania. Jedyną możliwością jest wpłacenie 60tysięcy złotych jako zabezpieczenia.

To był jednak dopiero początek ogromnych problemów. Kiedy minęły dwa lata, kwota kredytu wzrosła z 375 franków, na 845 i stale rosła. Domowy budżet nie pozwalał na spłatę tak ogromnych rat kredytu. W banku dowiedzieli się, że wraz z aneksem podpisali dobrowolne ubezpieczenie, automatycznie przedłużane co roku na kwotę około 20 tysięcy złotych. W tej chwili dobrze wiemy, jaka jest wysokość franka, a więc i tym samym kwota rat. Pan Dariusz wraz z żoną nie mają szansy na normalne życie. Są zrujnowani i nie widzą przed sobą żadnej drogi wyjścia.

Kolejna sytuacja pana Tomasza. Ten postanowił zaciągnąć kredyt hipoteczny w Raiffeisen Bank Polska. Był rok 2007 i chęć zakupu własnego mieszkania. Doradca ukrywając rzeczywiste ryzyko i złą konstrukcję umowy, namówił kredytobiorcę do wzięcia ,,korzystnego kredytu". Ten, za znalezienie dobrego klienta otrzymał prowizję przygotowawczą wyliczoną we frankach, jak również i odpowiednią składkę ubezpieczeniową. Jeśli zaś chodzi o kredyt pana Tomasza, jako zabezpieczenie go wzięto wkład własny, hipotekę zwykłą zabezpieczającą kwotę kapitału kredytu, a także hipotekę kaucyjną, cesję praw ubezpieczenia od ognia i zdarzeń losowych, a także ubezpieczenie od wkładu własnego i ubezpieczenie spłaty kredytu. Pan Tomasz podpisał i nie widział nawet, na co się pisze. Wciąż rosnące kwoty kredytu we frankach, nie pozwoliły mu na spłatę zadłużenia. Dziś nie ma nic- stracił żonę, dom, majątek...

Historii frankowiczów moglibyśmy tutaj dopatrzeć się tysiące. W większości przypadków pojawia się doradca klienta, który robi wszystko, co w jego mocy, by przekonać przyszłego kredytobiorcę do wzięcia kredytu. Sztuczki, matactwa, kombinacje! Wszystko, żeby tylko zachęcić klienta do wzięcia kredytu we frankach.

Patrząc na dane z Biura Informacji Kredytowej, liczba kredytów we frankach to 953 tysiące osób, w tym 220tysięcy posiada tylko kredyt mieszkaniowy, zaś 733tysiące ma i kredyt hipoteczny i inne zadłużenia. Przy kursie franka sięgającego ponad 4zł, raty kredytów wzrosły diametralnie, co dla wielu rodzin jest gwoździem do trumny, a więc niemożliwością spłaty zadłużeń.

I w tym momencie można jeszcze podjąć temat kredytu we frakach, bez franków. Profesor Witold Modzelewski, były wiceminister finansów uważa, że kredyt we frankach, to nic innego, jak kredyt w złotych, bo waluty takiej banki nigdy nie posiadały. Jeśli tak faktycznie jest, prawo w państwie zostało złamane. A czyż to właśnie nie państwo powinno stać na straży prawa? Sprzedaż nieistniejących franków, a do tego pobieranie spreed. To nie jest legalne, bo nie można sprzedawać czegoś, czego nie ma.

Niestety, nie ma chyba organizacji, która na tę chwilę mogłaby pomóc zadłużonym. Żadne pomysły nie wnoszą niczego dobrego. Nikt nie chce kredytobiorcom pomóc, bo każda propozycja okazuje się być marną. Płacić, nie płacić, złożyć pozew zbiorowy? Co robić? Pytania te chyba pozostają na tę chwilę bez odpowiedzi.




Temat PIT-ów jest obecnie na czasie. Jedni już zdążyli się rozliczyć, inni dopiero stoją przed tym zadaniem. Wiadomo jedno- każdy musi to zrobić i przed tym na pewno się nie uchronimy. Oczywiście fakt rozliczenia się, dla większości to dodatkowy zastrzyk gotówki, na który bardzo chętnie czekamy. Dziś chcielibyśmy zająć się tematem odliczania pieniędzy z ulgi na dzieci wtedy, gdy nie posiadamy odpowiedniego dochodu i nie mamy zapłaconego wystarczającego podatku. Podpowiemy, co zrobić, aby taką ulgę otrzymać i mieć do niej prawo.

ulga na dzieci PIT UZ

Ulga prorodzinna wciąż jest zmieniana i trudno jest nad tymi zmianami nadążyć. W tym roku po raz kolejny widoczne są spore zmiany. Co się zmieniło? Limit odliczeń na trzecie i kolejne dziecko, a także możliwość odliczenia ulgi na dzieci, nawet wtedy, gdy dochody nie są na tyle wysokie, by jak w latach wcześniejszych, móc na to liczyć. Wgłębiając się w temat dokładniej, od 1stycznia 2015roku nowelizacja ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych sprawia, że podnosi się o 20% limit ulgi podatkowej na trzecie i kolejne dziecko, a także możliwość skorzystania z pełnej ulgi przez rodziny, które zarabiają mniej. Takie zmiany sprawiają, że w deklaracjach PIT za 2014 rok można spodziewać się dużo korzystniejszych dla podatników zasad.

Jak wiadomo, ulgę może otrzymać rodzic, opiekun prawny lub rodzina zastępcza, która wychowuje dziecko. Dotyczy to dzieci niepełnoletnich, do 18roku życia lub takich, które pozostają na wychowaniu rodziców do 25roku życia i nieprzerwanie studiują. Jak rozlicza się ulgę? Zawsze w skali miesiąca.

Jeśli chodzi o limity dochodów, są one nadal. Jeśli podatnik chce odliczyć ulgę na jedno dziecko, nie może on przekroczyć rocznego dochodu w kwocie 56tysięcy złotych, jeśli mówimy o osobie samotnie wychowującej jedno dziecko i 112tysięcy złotych dla małżeństwa wychowującego jedynaka. Jeśli limit jest przekroczony, wówczas ulga nie przysługuje. Jeśli chodzi o dwoje dzieci i więcej, limitów dochodu nie ma.

A teraz o owych zmianach w 2015roku. Jeśli chodzi o ulgę prorodzinną, zmiany wyglądają następująco:

Dziecko uprawniające do ulgi

Wielkość odliczeń miesięcznie

Wielkość odliczeń rocznie

Pierwsze dziecko (dochód poniżej 56 lub 112 tysięcy)

92,67zł

1112,04zł

Drugie dziecko (bez limitu)

92,67zł

1112,04zł

Trzecie dziecko

166,67zł

2000,04zł

Czwarte i kolejne dziecko

225,00zł

2700,00zł

A co w przypadku rodzin biedniejszych, które nie posiadają wystarczającego dochodu? I tu widoczne są zmiany. Do tej pory część podatników nie mogła skorzystać z pełnej wysokości odliczenia z racji niskich dochodów lub pracy bez umów. Wtedy bowiem wysokość sumy zaliczek, jaka została zabrana na podatek dochodowy na cały rok, nie wystarczyła po prostu na pokrycie zwrotu całej ulgi dla tych, którzy mają kilkoro dzieci. Co więc po zmianach? Od tego roku rodzina mniej zarabiająca otrzyma całą ulgę, dlatego że wielkość odliczenia zostanie powiększona o kwotę zapłaconych składek ZUS w ciągu całego roku.

Przykładowo: dwójka rodziców pracuje na umowę o pracę. Każdy z nich zarabia 1680zł brutto. Każdemu z nich pobrano 984zł podatku z tytułu zaliczki na podatek dochodowy w ciągu całego roku. Jest to więc suma 1968zł zapłaconego podatku. Ci rodzice mają dwójkę dzieci, a więc przysługiwałby im zwrot w wysokości 2224,08zł. Według wcześniejszych zasad, nie mogliby otrzymać oni pełnej kwoty, a jedynie owe 1968zł. Teraz będą mieli prawo do pełnego zwrotu w kwocie 2224,08zł. Jak to się stało? Otóż w ciągu roku z pensji małżonków zeszło łącznie 8657,16zł na ubezpieczenie społeczne i zdrowotne i w związku z tym, mogą oni właśnie z tego odliczyć pełną ulgę.

To, o czym warto pamiętać. Jeśli nasze dochody są za niskie, a należy nam się ulga na dzieci, oprócz PIT-u i dotychczasowego załącznika PIT/O, będziemy musieli wypełnić nowy druk- PIT/UZ. I najważniejsze- kwota zwrotu deklaracji PIT/UZ nie może przekroczyć sumy składek, jakie są pobierane na ubezpieczenie społeczne i ubezpieczenie zdrowotne, wykazane w PIT-36 i PIT-37 podatnika, pomniejszonych o składki odliczone w zeznaniu PIT-36L lub PIT-28.

Z pewnością nowe zmiany ucieszą wielu podatników w naszym kraju. Możemy się cieszyć, że to, co zostaje wprowadzone, w końcu jest dobrymi zmianami dla nas obywateli, a nie tylko dla rządu i państwa.




Nie tak dawno bo 19 maja 2015 roku rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy, która dotyczy nadzoru nad rynkiem finansowym, a więc zakłada ona przede wszystkim ukrócenie lichwiarskich odsetek, jakie naliczają klientom firmy pożyczkowe oferujące produkty, jakimi są pożyczki. Ponadto, ma ona przede wszystkim zapobiec takim akcjom, jaka miała miejsce chociażby w 2012 roku dotycząca afery Amber Gold.

lichwiarzom juz dziękujemy!

Wprowadzenie nowych przepisów ma przede wszystkim umożliwić KNF weryfikowanie działań firm, które oferują na rynku finansowym produkty, jakimi są pożyczki. Czy ta ustawa ma szansę naprawdę zmienić świat pozabankowy? Czy klienci będą mogli liczyć na dużo lepsze rozwiązania? Czy zapobiegnie to lawinom długów, aferom, nabitym w butelkę pożyczkobiorcom? Miejmy nadzieję, że tak!

Projekt, który został przygotowany, ma na celu wprowadzenie określonych wymogów, którym firmy pożyczkowe będą musiały się przyporządkować. To, co najważniejsze ograniczone mają zostać nadmierne koszty związane z opłatami, prowizjami i odsetkami, a do tego wprowadzone mają być nowe zasady dostępu, wymiany i przekazywania wszelkich informacji, które dotyczą udzielania kredytów i pożyczek przez banki oraz przez Parabanki. Projekt ustawy ma zwiększyć poziom ochrony konsumentów, którzy korzystają z usług finansowych firm udzielających kredytów, nieobjętych obowiązkiem uzyskania zezwolenia KNF. Co więcej, ten sam projekt ma również za zadanie umożliwić skuteczne eliminowanie z obrotu gospodarczego tych podmiotów, które działają na rynku bez zezwolenia, a więc nielegalnie, z zamiarem oszustwa.

Wprowadzając ustawę, o której od dawna już mówimy bardzo głośno i której wręcz nie możemy się doczekać, Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła zacząć w końcu weryfikować wszelkie działania podmiotów, które działają na rynku finansowym. Wszelkie więc firmy będą pod taką samą kontrolą, jak te podmioty, które działają na rynku kapitałowym. Do tej pory, jeśli klient złożył skargę, KNF tak naprawdę nie miał wiele do powiedzenia. Wraz z ustawą komisja będzie mogła aktywnie poszukać wszelkich możliwych informacji, by dowiedzieć się, czy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa. Sam projekt to jednak nie tylko kontrola KNF. To również zaostrzenie kar za prowadzenie działalności pozabankowej bez zezwolenia. W chwili obecnej jest to kwota do 5mln grzywny i do trzech lat więzienia. Teraz będzie to do 10 milionów złotych i do 5 lat pozbawienia wolności. Tak dużo? Tak, bo przestępstwa w tym sektorze dotyczą zazwyczaj w wymiarze finansowym ogromnych pieniędzy, a więc kara będzie w tym przypadku, jak najbardziej adekwatna. Jeśli chodzi o inne kary, za niewywiązanie się z obowiązku przekazywania informacji do rejestrów kredytowych, grzywna będzie sięgała aż do 30 000zł.

Większość jest zdania, że ustawa antylichwiarska jest potrzebna i konieczna. Tylko w ten sposób bowiem będzie można chronić klientów, jak również i stawiać na bezpieczeństwo oraz transparentność rynku pożyczek. Wiadomo, że po chwilówki idą zazwyczaj ludzie zdesperowani, tacy, którzy mają problemy finansowe, którzy rzadko kiedy myślą o tym, co będzie za kilka tygodni, czy miesięcy. Pożyczają pieniądze, ponieważ są pod presją, nie mają na życie, na rachunki, na opłaty… Poprzez taką ustawę państwo będzie chronić konsumentów, nie narażając ich na ogromne koszty, jakie z pożyczek chwilówek w chwili obecnej wynikają. Bezpieczeństwo powinno być priorytetem, a tylko poprzez możliwość regulacji prawnej i szansę kontroli, może tak się stać.

Nie każdy jednak uważa, ze ta ustawa jest dobrym rozwiązaniem. Były, a zarazem pierwszy przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza sceptycznie podchodzi do projektu ustawy. Uważa on bowiem, że pierwsze, co należałoby zrobić, to sprawdzić, czy komisja, która ma kompetencje, wykonuje je dobrze i czy dodatkowych kompetencji naprawdę potrzebuje. Pokazuje jasno, jak bardzo zachwiane są pewne proporcje i jak duża panuje na tym rynku finansowym niesprawiedliwość. Bo przecież istnieją duże kary dla podmiotów rynku kapitałowego, dla biur maklerskich, funduszy inwestycyjnych, spółek, czy prywatnych inwestorów, a dlaczego największy sektor, czyli bankowy nie ponosi kar? Czy jest to sprawiedliwym posunięciem? Jeśli cos robić, to dobrze i odpowiednio dla każdego, uważa Kluza. Jest on przekonany, że projekt ustawy ma za zadanie jedno- wprowadzić silny nadzór wobec słabych, a słaby wobec tych silnych. Stanisław Kluza krytykuje jednak nie tylko to i mówi o tym otwarcie.

Kolejny problem do przekazywanie danych. Skoro już na etapie podejrzenia przestępstwa, komisja będzie mogła przekazywać prokuraturze tajemnice bankowe, to może to być działaniem mającym na celu nadużycie i wykorzystanie, chociażby do walki z przeciwnikami politycznymi. Uważa on, że w chwili, jeśli prokurator potwierdziłby, że doszło do popełnienia przestępstwa, dopiero wtedy dane powinny zostać ujawnione. Idźmy dalej- poddaje również krytyce temat kar. W projekcie nie ma nic o nakładaniu kar za ukrywanie przez instytucje finansowe  wyższych odsetek za różnego rodzaju produkty. Skoro tego nie ma, firmy i banki nie będą się więc w tej kwestii niczego obawiały. Czy coś jeszcze jest w projekcie na nie? Według Kluzy tak- uprawnienia KNF do działań zbliżonych wręcz do tych określonych mianem śledczych. Nadzór nie ma zastępować przecież prokuratury, a ma na celu wychwytywanie przestępstw i do prokuratury ich zgłaszanie. A tu będzie zupełnie inaczej.

Idźmy więc dalej w kierunku statystyk. Pożyczki Polaków, którzy pożyczają w firmach pozabankowych, wynoszą około 4 miliarda złotych. Takie informacje wynikają z analizy Narodowego banku Polskiego i PwC. Średnia wartość chwilówek wynosi 1100zł. Szacuje się, ze aż 30% chwilówek zaciągniętych jest w firmach, które nie są objęte kontrolą KNF.

Zadłużenie w bankach

Zadłużenie w parabankach

607 mld złotych

4 zld złotych

Jak widzimy odsetek zadłużonych w parabankach jest niezwykle mały, w porównaniu z bankami. Większość, na szczęście pożycza w instytucjach bankowych, ale mimo wszystko zatrważające jest to, że i w parabankach kwota sięga aż 4mld złotych.

Średnia wysokość karnych opłat i odsetek za zwłokę w firmie pożyczkowej obecnie

Maksymalna wysokość karnych opłat i odsetek za zwłokę w firmie pożyczkowej po zmianach w prawie

186zł

150zł

Nowa ustawa jak widać w tabeli powyżej obniży koszty opłat i odsetek za zwłokę, co na pewno jest bardzo dobrą informacją dla tych wszystkich osób, które zapożyczają się w firmach pozabankowych.

Trudno powiedzieć dokładnie, co jest dobre, a co nie, czy dane rozwiązanie okaże się być tym trafionym, czy będzie kolejnym po prostu niewypałem. Jedno jest pewne, są zdania podzielone, jest wiele argumentów za i przeciw, ale mimo wszystko, choć są pewne niedociągnięcia, o których mówił były przewodniczący KNF, to jednak ten projekt ustawy chyba jakby nie było będzie w świecie pożyczek dobrym rozwiązaniem.




Wziąć kredyt może niemal każdy z nas, kto tylko zarabia jakiekolwiek pieniądze, kto wykaże dochód, kto jest zatrudniony na umowę. Ale czy każdy jest w stanie go spłacić? No właśnie, tu mamy nie lada problem, który znany jest nam od wielu, wielu lat. Dziś chcielibyśmy skupić się na niezwykle ważnym temacie, a mianowicie na informacjach, jakie należy wiedzieć, zanim ten kredyt zdecydujemy się wziąć. Nie chcąc bowiem wpaść w tarapaty finansowe, dobrze jest przed podpisaniem umowy posiąść wiedzę, dzięki której, jeśli już mamy otrzymać kredyt, by był on jak najbardziej opłacalny i dla nas samych korzystny.

Pułapka kredytowa

Oprocentowanie, informacja o RRSO, prowizje, okres kredytowania, kwota kredytu i wysokość rat. Wszystko jest niezwykle ważne i każda z tych kwestii może mieć niezwykle duże znaczenie, jeśli chodzi o to, czy postawimy na coś, co będzie dla nas dobrym i korzystnym rozwiązaniem finansowym.

Jak wiadomo, po kredyt idą osoby, które potrzebują szybko konkretnej sumy pieniędzy. Może to być pożyczka na nowy samochód, na remont mieszkania, na wakacje lub spłatę innych, ważnych zobowiązań. Biorąc ten kredyt bez BIK, zapoznajmy się z informacjami, które chcemy w tym poradniku Państwu przedstawić. Mamy nadzieję, iż z naszą pomocą zdobędę Państwo wiedzę, dzięki której wybór dobrego produktu bankowego będzie po prostu odpowiedni.

Co to jest tak naprawdę to RRSO?

Jest to Rzeczywista Roczna Stopa Oprocentowania, a więc informacja dla przyszłego kredytobiorcy, jaki jest całkowity koszt jego kredytu w ujęciu rocznym, biorąc pod uwagę i oprocentowanie i prowizję i wszelkie, inne opłaty. Decydując się na wzięcie kredytu, ważnym jest, aby ten RRSO znać i mieć wyobrażenie o tym, ile dany kredyt nas wyniesie. Jak się ten wskaźnik oblicza? Na podstawie przykładu reprezentatywnego, a więc hipotetycznej pożyczki na warunkach, jakich umowę w większości chce klient podpisać. I tu bardzo ważna informacja- nie patrzy na to, co znajduje się w ofercie, bo to zazwyczaj nijak ma się do rzeczywistości. Jeśli chcemy poznać prawdziwe RRSO danego kredytu, poprośmy o indywidualne przygotowanie symulacji, biorąc pod uwagę okres kredytowania, kwotę kredytu, jak również i wszelkie inne, niezbędny w tej kwestii parametry. Oczywiście nie samo RRSO jest ważne, bowiem bardzo często nie jest ono adekwatne do tego, czego byśmy oczekiwali. Nie uwzględnia zazwyczaj kosztów ubezpieczenia, inaczej wychodzi, nawet jeśli mamy taką samą kwotę pożyczki do porównania, ale inne okresy kredytowania. Są i inne kwestie, które przy podejmowaniu decyzji musimy znać. Idźmy więc dalej.

Sprawdzenie łącznych kosztów kredytu

Wiadomo, że zazwyczaj każdy z nas biorąc kredyt, chce od razu wiedzieć, ile pożyczamy, ile musimy spłacić, jakie będą raty. Aby więc podpisać korzystną i zadawalającą nas umowę, poprośmy placówkę, w której bierzemy kredyt, o policzenie łącznych kosztów całego kredytu. Po pierwsze pod uwagę musimy więc wziąć wysokość rat. Wiadomo, że zazwyczaj najważniejsze jest oprocentowanie, ale mimo wszystko dla większości kredytobiorców to właśnie comiesięczna rata stanowi najważniejszą dla nas z informacji. Dzięki wysokości rat dowiemy się, jakie będą koszty odsetek naszego zobowiązania wobec banku.

Dla przykładu:

Bierzemy kredyt na kwotę 20 000zł na okres 3 lat. Oprocentowanie w danym banku wynosi 8,99%. Wysokość raty to 635,90zł miesięcznie. Jakie więc będą łączne koszty kredytu? 636zł x 36 miesięcy daje nam kwotę 22 896zł- 20 000zł= 2 896zł . Taka więc kwota to odsetki, jakie będziemy musieli zapłacić, jeśli zdecydujemy się taką pożyczkę wziąć.

To jednak jeszcze nie wszystko. Oprócz odsetek są jeszcze: prowizja- którą płacimy jednorazowo i wylicza się ją na podstawie danego procentu od wysokości kredytu. Banki bardzo często oferują dwa warianty do wyboru: niższe oprocentowanie i wyższa prowizja lub wyższe oprocentowanie i niższa prowizja. Co będzie lepsze? Jeśli chcemy pożyczkę spłacić szybko, lepiej wziąć wyższe oprocentowanie, niższą prowizję, jeśli zaś chcemy wybrać długi okres kredytowania, wtedy lepiej zdecydować się na wariant odwrotny.

Tu przykład, że kredyt bez prowizji jest lepszy:

Jeden kredyt bierzemy na kwotę 20 000zł z oprocentowaniem 8,99% w skali roku, na trzy lata, gdzie prowizja wynosić nas będzie 5%. Wówczas łączny koszt wynosi 2 896 zł odsetek +1 000zł prowizji, a więc razem 3 896zł.

Drugi kredyt na kwotę 20 000zł weźmiemy z oprocentowaniem 12% w skali roku, na ten sam okres kredytowania, bez prowizji, a więc łącznie wyniesie nas to 3314zł. Bardziej więc opłacalna będzie opcja bez prowizji.

Tu przykład, że kredyt z prowizją jest lepszy:

Jeden kredyt na kwotę 20 000zł na okres sześciu lat, z oprocentowaniem 8,99% i prowizją 5%. W tym przypadku łączny koszt kredytu wyniesie nas 5950zł+ 1000zł prowizji, a więc razem 6950zł.

Inny kredyt weźmiemy na kwotę 20 000zł na sześć lat, z oprocentowaniem 12%, ale bez prowizji. Wtedy koszty łączne wyniosą 8152+0zł+=8152zł łącznie, a więc lepszym będzie kredyt z prowizją.

A co z ubezpieczeniem?

Zazwyczaj w większości kredytów mówimy o kosztach ubezpieczenia. Jest ono coraz częściej opcją obowiązkową. Ubezpieczenie na wypadek śmierci, utraty pracy, czy trwałej niezdolności do pracy. Składka może być opłacona od razu za cały okres kredytowana lub doliczana do miesięcznej raty kredytu.

Dodatkowy rachunek do kredytu

W wielu bankach można otrzymać kredyt, ale z obowiązkowym założeniem konta w tej danej placówce. O ile będzie to nasze główne konto, wówczas możemy faktycznie otrzymać je za 0zł i kredyt będzie dla nas opłacalny. Jeśli jednak jest ono dodatkowym, okazać się może, że zapłacimy za nie dodatkowe pieniądze. I tak dla porównania:

 

Wariant pierwszy

Wariant drugi

Wariant trzeci

Kwota kredytu

20 000zł

20 000zł

20 000zł

Okres kredytowania

3 lata

4 lata

3 lata

Oprocentowanie

8,99%

5,99%

10%

Prowizja

0%

2%

2%

Ubezpieczenie

brak

6zł/miesięcznie

brak

Rachunek bankowy

5,99zł/miesięcznie

Brak rachunku

0zł

Koszty prowadzenia rachunku i łączna suma

Rata: 635,90zł

 

Odsetki łącznie: 2 892,46zł

 

Prowizja 0zł

 

Ubezpieczenie 0zł

 

Użytkowanie rachunku 215,64zł

 
Łączny koszt kredytu 3 108,10zł

Rata: 469,61zł

 

Odsetki łącznie 2541,23zł

 

Prowizja 400zł

 

Ubezpieczenie 288zł

 

Użytkowanie rachunku 0zł

 

Łączny koszt kredytu 3229,23zł

Rata: 645,34zł

 

Odsetki łącznie 3232,37zł

 

Prowizja 600zł

 

Ubezpieczenie 0zł

 

Użytkowanie rachunku 0zł

 

Łączny koszt kredytu 3832,37zł

 

Z obliczeń tych wynika, że jeśli zdecydujemy się na kredyt z opcją rachunku i będziemy za niego płacić, to mimo wszystko może nas taki kredyt kosztować najmniej, jeśli nie mamy innego rachunku, który musimy również dodatkowo opłacać. Niekoniecznie konto za 0zł da nam najlepszy kredyt, bo to również z tych obliczeń wynika. Sprawdźmy więc i zawsze indywidualnie rozpatrujmy każdy element całej układanki.

I na koniec to, co najważniejsze- wyjaśnijmy wątpliwości i dokładnie przeczytajmy całą umowę. Znając koszty, bardzo ważnym jest sprawdzenie szczegółów umowy. Wzór umowy kredytowej, regulamin udzielania pożyczki, tabele opłat i prowizji- takie dokumenty powinien udostępnić nam bank, w którym chcemy wziąć kredyt. Doradca klienta musi podać nam dokładnie : całkowity koszt kredytu, terminy spłaty, stopę procentową, informacje o ubezpieczeniu, a także koszty prowadzenia rachunku, czy możliwości odstąpienia od umowy.

Jeśli coś jest dla nas niezrozumiałe, pytajmy. Dopiero w momencie, gdy będziemy mieć 100% pewności, że ten kredyt jest dla nas najlepszy, dokonajmy stosownego podpisu.




Sprawę dotyczącą podatku od sieci handlowych i od aktywów banków już jakiś czas temu ukazaliśmy. Dziś jednak chcielibyśmy pójść już krok naprzód, bowiem zaczyna się coś w tym temacie dziać. Dogłębniej zajmiemy się ta kwestią, wyjaśniając co, jak, gdzie i w jakim kierunku to dalej ma iść. Zapraszamy.

jak okradają banki

Jeśli Prawo i Sprawiedliwość wygra jesienne wybory, z całą pewnością wprowadzenie podatku od sieci handlowych stanie się 100% pewniakiem. To, co stanie się na pewno to przede wszystkim zwolnienia, jak również i spadek tempa wzrostu płac w sieciach i u dostawców. Nastąpi więc przede wszystkim wyraźny spadek wpływów budżetowych z tytułu PIT i składek ubezpieczeniowych.

Wiadomo, że sieci handlowe cieszą się niezwykle dużą popularnością. My, jako konsumenci stawiamy na nie, bo można otrzymać tam zarówno niską cenę, wysoką jakość produktu, jak również wszystko w jednym miejscu i z wieloma promocjami. Na pewno sieci handlowe są zdecydowanie bardziej efektywne, niż przydrożne sklepiki. Jeśli jednak ma nastąpić nałożenie na sieci handlowe dodatkowego podatku, wówczas wiele się zmieni. Koniec z tanimi produktami, ciekawymi promocjami i najwyższą jakością produktów za rozsądną cenę. To, co istotne- akcjonariusze nie zaakceptują spadku rentowności i będą wywierały presje na sieci, a te z kolei będą musiały skompensować podatek wzrostem efektywności. Najwięcej stracą pracownicy, bowiem w ich przypadku wynagrodzenia z tytułu pracy będą rosły wolniej, niż miało to miejsce do tej pory. Dalej dostawcy produktów, bowiem sieci chcąc zarobić, będą szukały najtańszych dostawców, a więc ci będą musieli obniżyć ceny. Oczywiście dodatkowy podatek to również i zmniejszenie wpływów do budżetu, czyli do ZUS. Bo przecież, jeśli w grę wchodzą sieci, tam wynagrodzenia są wyższe, niż w sklepach, a więc do budżetu trafiają większe wpłaty z tytułu podatku PIT i składek na ubezpieczenie od pracowników.

W Polsce hipermarketów, marketów i różnorodnych sieci powstaje z roku na rok coraz więcej. Niemieckie, francuskie, jakie tylko chcemy. Dziś mamy tak ogromny wybór, że trudno zdecydować się, gdzie robić zakupy. W większych miastach niemal na każdej ulicy widoczny jest szyld ze znaną każdemu siecią, w mniejszych również i nie ma, co narzekać, na rosnącą liczbę tego typu miejsc. Oczywiście taka sytuacja sprawia, że nasz rodzimy handel na tym cierpi. Rząd uważa więc, że takie hipermarkety powinny zostać specjalnie opodatkowane, tak aby nasz handel mógł nadal być zachowany i cieszył się jeszcze dużą popularnością. Małe sklepy w żaden sposób nie są w stanie konkurować z wielkimi sieciami, a więc upadają. Jeśli czegoś się nie zrobi, będzie źle. Przekonuje rząd. Choć my konsumenci kupujemy tu w Polsce, ale w marketach i hipermarketach, powodujemy, że te nasze pieniądze transferowane są poza granice naszego kraju, tam, skąd dana sieć się wywodzi.

Nasza gospodarka nie jest silna. Nadal pozostajemy daleko w tyle do krajów Unii Europejskiej. Robimy zakupy w dużych marketach, bo tam taniej, tam łatwiej o promocyjne rozwiązania, tam mamy możliwość korzystania z usług sklepów niemal 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu, a nie oszukujmy się, dla większości Polaków, którzy większość czasu pracują, to właśnie niedziela jest jedynym dniem, kiedy można do tego sklepu wyjść i dokonać zakupu towarów na najbliższy tydzień.

Spadek wynagrodzeń, podatków i składek ZUS. Taki według wielu będzie skutek wprowadzenia dodatkowego podatku od sieci. Czy będzie lepiej? Z pewnością dla państwa tak, ale oczywiście-kto straci najwięcej- my konsumenci! Bo oczywiście trzeba przyznać rację temu, że wielkie sieci handlowe w porównaniu z tym, ile zarabiają, płacą podatki równe niemal zeru. Prawdą jest, że część pieniędzy trafia do obcego kapitału. Ale spójrzmy realnie- nasze zarobki są nadal na tak niskim poziomie, że wybieramy te tańsze miejsca, bowiem na inne nas po prostu nie stać.

Trudna jest sytuacja, jeśli chodzi o tę kwestię. Oczywiście z jednej strony z pewnością każdy z nas byłby za tym, by te sieci płaciły więcej, bo zarabiają bardzo dużo i niszczą nasz rodzimy handel powodując upadek małych sklepów. Ale z drugiej strony taka zmiana to diametralnie spadek zatrudnienia i większe ceny dla konsumentów. Czyli tracimy na tym my wszyscy- kupujący. Czy znalazło by się więc rozwiązanie, które zadowoliłoby w końcu każdego? Chyba nie!

I druga kwestia- co z bankami, bo tu również też mają nastąpić zmiany. Poprze propozycję PIS, która to chce podwyższyć kwotę wolną od podatku i dać 500zł miesięcznie dodatku na drugie i kolejne dziecko, trzeba gdzieś poszukać dodatkowego pieniądza do budżetu państwa. Jednym z nich jest wspomniany wyżej podatek od sieci handlowych, drugim cięcia w bankach. Co więc ma się stać? Co banki stracą?

Od kilku już lat zyski banków sięgają blisko 16mld złotych rocznie. Niezależnie, jak wygląda rozwój gospodarki i jaki jest poziom stóp procentowych, banki wciąż są najlepszą branżą na rynku, jeśli chodzi o wpływy. Państwo wiec chce znaleźć takie rozwiązanie, by część im zabrać, a do siebie dać. I co więc wymyślił? Chce wprowadzić podatek bankowy, który byłby naliczany od aktywów i wyniósłby 0,39% ich wartości. Niby niewiele, ale byłaby to kwota nawet 5-6 mld złotych rocznie. Co więcej, w planach jest również i specjalny fundusz, który miałby na celu restrukturyzację banków mających problemy finansowe.

Wprowadzenie podatku wydaje się być rozsądnym rozwiązaniem. Banki zarabiają tak dużo, więc te kilka milionów w tą, czy w tą, wydaje się być żadnym problemem. Ale oczywiście placówki bankowe już zaczynają się burzyć. Bo pojawiają się jak zawsze zresztą pierwsze problemy. Przede wszystkim PIS chce najbardziej opodatkować te banki, które sprzedały najwięcej kredytów. I tu większość jest zdania, ze to posunięcie jest złe. Zalecają, by nie aktywa opodatkować, tylko pasywa banków, a więc źródła finansowania działalności kredytowej. Dalej, PIS chce taką wysokość podatku bankowego, która dla wielu jest nie do przyjęcia i ostro się takim decyzjom przeciwstawiają.

I oczywiście, również tutaj rodzi się dylemat. Bo z jednej strony słusznym byłoby opodatkować banki, które mają ogromne wpływy, ale z drugiej strony, kto znowu na tym straci-my konsumenci. Wzrośnie bowiem prawdopodobnie cena usług. Nie będzie darmowych bankomatów, darmowych ROR-ów i innych produktów za 0zł. I to, o czym warto wspomnieć na koniec, czy nie straci na tym polska gospodarka? Bo jeśli zdrożeją usługi, spadnie ilość zainteresowanych kredytami, a to na gospodarkę wpływ będzie miało niemały.

Jak więc widzimy, zarówno dodatkowy podatek od sieci handlowych, jak również i podatek bankowy budzi ogromne kontrowersje i sprawia, że są w związku z tym duże dylematy. Z jednej strony, zarówno jednym i drugim przydałby się większy podatek, bo i banki i supermarkety zarabiają bardzo dużo, a płacą grosze, to mimo wszystko nic dobrego dla nas konsumentów by z tego nie wynikło. Państwo by zyskało oczywiście dodatkowe pieniądze do budżetu, ale my konsumenci- stracilibyśmy dostęp do tanich produktów i w marketach i w placówkach bankowych.




Serwis finansowy kbkinfo.com jest portalem doradczym i informacyjnym wyjaśniającym zagadnienia związane z kryptowalutami, cyfrowym pieniądzem, łańcuchem bloków i nowoczesnym przetwarzaniem informacji.

Opisujemy także prawa i obowiązki konsumenta. Odpowiadamy na pytania jak uwolnić się z długów, jak upominać się o swoje prawa będąc stroną poszkodowaną w umowie sprzedaży towaru czy usługi.

 

Pliki cookie ułatwiają przeglądanie naszej strony. Korzystając z naszej strony WWW, zgadzasz się, na używanie przez nas plików cookie..
Dalsze informacje Ok Odrzuć cookie