Co nowego? (22)

Każdy z nas, kto w swoim życiu miał do czynienia z działaniami komorników wie, jak wiele jednostki te potrafią zrobić, by odzyskać pieniądze swoich klientów. Różnorodne działania zawsze mają na celu jedno- zdobyć dług, jaki dłużnik "wisi" swojemu wierzycielowi. Dziś chcielibyśmy zająć się jednym z tematów, który nie do końca jest nam znajomy i na który wielu nie zna odpowiedzi. Czy pracodawca lub bank może wysłać wynagrodzenie pracownika do komornika? Czy są akty prawne, które mówią, że takie działanie jest legalne? Przekonajmy się sami!

pożyczkobiorca podpisuje umowę

Zacznijmy więc od strony prawnej. Pracodawca, bądź bank może stać się pośrednikiem w egzekwowaniu różnego rodzaju zobowiązań, jakie ciążą na pracowniku lub kliencie. Może potrącać z wynagrodzenia kwoty, ale nie może dokonywać tego według własnego uznania. To, co ważne i istotne- potrącenie z wynagrodzenia nie może być całkowite, ale jedynie pomniejszone o określoną w kodeksie pracy sumę od łącznej kwoty wynagrodzenia. Jeśli pracownik lub klient banku jest dłużnikiem i w jego zakresie będą toczyć się postępowania egzekucyjne, w tym egzekwowanie pieniędzy przez komornika, wówczas pracodawca lub bank może wysyłać część pieniędzy do komornika, ale musi to być taka wartość, która jest zgodna z obowiązującym kodeksem pracy.

Dziś chcielibyśmy wziąć pod lupę jeden przykład, taki, w którym bank się pomylił i przelał wynagrodzenie na konto komornika, zostawiając pracownika zupełnie na lodzie, bez żadnego wynagrodzenia z tytułu wykonywanej pracy.

Pani Ania miała problem ze spłatą zadłużenia w banku. Od listopada 2013roku, komornik zabierał jej z konta 300zł miesięcznie. Miesiąc temu jednak doszło do niespodziewanej sytuacji, bo z konta nagle zniknęło 1000zł. Pani Ania poszła do komornika, chciała dowiedzieć się, co się stało. Przecież z konta zniknęła prawie cała suma jej wynagrodzenia. Komornik powiedział, że bank postąpił zgodnie z przepisami i mógł jak najbardziej tak właśnie zrobić, bo choć nie można zająć całej pensji, dla banku wpływ na konto z tytułu wynagrodzenia, jest jedynie wpływem. Bank zabiera więc wszystko, co jest na koncie i przekazuje to komornikowi. Czy można więc jakoś z tym walczyć? Czy jest możliwość obejścia tej sytuacji? Oczywiście! Pani Anna napisała oświadczenie, iż to wynagrodzenie jest jej jedynym dochodem oraz pismo, iż zgadza się, aby pomniejszano jej sumę z wynagrodzenia o zajęcia komornicze bezpośrednio u pracodawcy. Wszystko wyglądało dobrze. Bank zgodził się odblokować konto i wycofać dyspozycję przelewów pieniędzy do komornika.

To jednak nie koniec. W następnym miesiącu Pani Ania otrzymała 900zł wynagrodzenia, bo reszta została, tak jak ona chciała, potrącona. Ale!!!! Zaczęły dziać się nagle bardzo dziwne rzeczy. Najpierw zniknęło 30zł za przelew komorniczy. Następnie na koncie widniała suma 0zł. Jak się okazało, ktoś się pomylił i zrobił dyspozycję przelewu do komornika, mimo wcześniej dostarczonych pism. Tłumaczono, że nastąpił błąd, że centrala próbuje odzyskać pieniądze od komornika. Nie zmieniało to jednak faktu, że drugi miesiąc Pani Anna została bez żadnych pieniędzy. Nie miała na życie, na leki dla syna, na opłaty. Z każdym dniem upadała coraz niżej.

Kiedy sprawą zajął się dziennikarz, bo Pani Anna poprosiła go o pomoc, pieniądze udało się w bardzo szybkim czasie odzyskać. Reklamacja została przyjęta i cała kwota znalazła się z powrotem na koncie klientki. Jeden błąd urzędników, a kobieta mogła popaść w niekończącą się lawinę długów. Oczywiście każdy może popełnić błąd, ale jeśli sprawa jest priorytetowa, powinno się nią zająć natychmiast, a nie zwlekać i tygodniami kazać czekać na decyzję, bo dla wielu taka decyzja, może kosztować zdrowie, a nawet i życie...




piątek, 06 listopad 2020 19:47

Likwidacja spółki w Polsce

Napisał

Wielu ludzi ostatnimi czasy stara się ograniczać koszty zwiazane z podatkami i wysokim ZUS-em. Ograniczanie kosztów to w konsekwencji mniejsze wydatki i docelowo to co nas interesuje - wiecej pieniedzy w portfelu i brak konieczności posiłkowania się kredytami. Większość osób prowadzących działalność gospodarczą i przedsiębiorcy bedący w spółkach słyszeli już o optymalizacji ZUS w innych krajach np. UK gdzie nie tylko ich ubezpieczenie jest tańsze ale także emerytura szybsza i wyższa a kwota wolna od podatku w UK na rok 2020 to 12 500 funtów.

cięcie kosztów

Zobaczmy więc jak przebiega likwidacja spółki w Polsce bo proces ten nie jest zbyt prosty.

Obowiązujące przepisy prawa handlowego przewidują możliwość tworzenia spółki w postaci najbardziej dopasowanej do indywidualnych potrzeb i możliwości. Jednocześnie konsekwencją tworzenia spółek jest konieczność przewidywania procedury ewentualnej jej likwidacji. Zasady i tryb prowadzenia likwidacji regulują przepisy Ustawy z dnia 15 września 2000 r. - Kodeks spółek handlowych (Dz. U. z 2000 r. Nr 94, poz. 1037). Likwidacja to postępowanie, które dotyczy zarówno spółek kapitałowych jak i osobowych. Przy czym w przypadku spółek osobowych postępowanie likwidacyjne jest obligatoryjne wyłącznie w przypadku spółki komandytowo-akcyjnej (stosuje się wówczas odpowiednio przepisy o likwidacji spółki akcyjnej).

Działanie to ma na celu spieniężenie majątku spółki oraz zakończenie wszelkich bieżących spraw. Warto podkreślić, że w przypadku spółki kapitałowej przeprowadzenie postępowania likwidacyjnego jest niezbędne do rozwiązania spółki, a w konsekwencji wykreślenia jej z rejestru.

W czasie prowadzenia likwidacji firma prowadzona jest pod dotychczasową nazwą spółki, przy czym obligatoryjne jest dodanie oznaczenia „w likwidacji". W czasie prowadzenia likwidacji spółka nadal zachowuje jednak osobowość prawną. W efekcie przeprowadzenia likwidacji dochodzi do całkowitego rozwiązania spółki, a zatem do zakończenia jej dotychczasowego bytu prawnego i likwidacji wszelkich interesów spółki.

Postępowanie likwidacyjne jest procesem czasochłonnym i skomplikowanym wymaga przede wszystkim prawidłowej oceny kondycji (prawnej i finansowej) spółki; opracowania optymalnego planu likwidacji oraz terminowego dopełnienia (zakończenia) wszystkich dotychczasowych obowiązków.

Likwidację spółki prowadzą tzw. likwidatorzy. Są oni zobligowani zgłosić do sądu rejestrowego fakt otwarcia likwidacji spółki, dane wszystkich likwidatorów (nazwiska i imiona i adresy), a także sposób reprezentowania spółki. Warto wspomnieć, że likwidatorami mogą być zarówno wszyscy wspólnicy, jak i jedynie niektórzy z nich. Poza tym funkcję tę pełnić mogą również osoby trzecie.

Likwidatorzy nie są niezależni, działają na rzecz spółki i w związku z tym zobowiązani są stosować się do podejmowanych przez wspólników uchwał. Należy jeszcze wspomnieć, że likwidator może zostać w każdym momencie odwołany w drodze uchwały wspólników (jednomyślnej), a także przez sąd - na wniosek osób mających w tym interes prawny.




Tygodnie lecą, czas mija, a temat franków nadal nie schodzi z języków. Niestety, prawdopodobnie walka klientów z placówkami bankowymi może trwać latami, a i tak nie przyniesie ona pożądanych efektów. Mimo wszystko tysiące klientów z całej Polski pragnie dołączyć do reszty, składając pozwy na zaistniałą sytuację. Kto cieszy się najbardziej? Czy taka sytuacja może coś dać? Czy są szanse, że klienci zyskają to, na czym im zależy? O tym w dzisiejszym artykule.

placimy frankami

Według danych z listopada 2014 roku, Biuro Informacji Kredytowej podaje kwotę 137mld złotych, jako sumę czynnych kredytów mieszkaniowych, jakie zostały zaciągnięte we frankach. Dziś chcielibyśmy przedstawić temat kredytu we frankach, w oparciu o historię kredytobiorców, po to tylko, aby pokazać, jak dramatyczna jest w tej chwili sytuacja tysięcy frankowiczów.

Pan Dariusz zaciągnął kredyt w 2008roku. Podpisał umowę na 240tysięcy franków, a więc ponad 500tysięcy złotych. W lipcu 2013roku, po pięciu latach spłacania kredytu, kwota była wyższa, niż przed zaciągnięciem kredytu. A dziś? Dziś jest to suma wręcz kolosalna! Zaczęło się, jak u wielu- problemy z długami. Były coraz większe i większe. Nie szło tak żyć, więc pan Dariusz wraz z małżonką zdecydowali się na umowę kredytu hipotecznego. Żona nie mogła być kredytobiorcą, gdyż widniała jeszcze w rejestrze dłużników przez najbliższe dwa lata. Bank zaproponował panu Dariuszowi dwa rozwiązania. Jednym z nich miało być zaciągnięcie kredytu wraz z rodzicami pana Dariusza, ale na to ci nie przystali. Drugim, miało być dodatkowe zabezpieczenie w postaci mieszkania rodziców pana Dariusza na okres dwóch lat, a więc do czasu, gdy żona zostanie wykreślona z rejestru dłużników. Na tę opcję wszyscy jednogłośnie przystali!

Po roku do kredytobiorcy zadzwonił doradca z propozycją podpisania aneksu do umowy. Wcześniej rata kredytu wynosiła 375,68franków, czyli około 1130zł. Teraz promocja miała okazać się dużo bardziej korzystna. Bank obiecał, że przez najbliższe dwa lata, rata kredytu będzie wynosić połowę mniej, a jedyne koszty to 4000zł prowizji, rozłożone na wszystkie raty. Pan Dariusz się zgodził. Po upływie dwóch lat, chciał wykreślić hipotekę swoich rodziców. Okazało się, że jest to niemożliwe. Dlaczego? Bo kwota udzielonego kredytu jest wyższa, niż wartość mieszkania. Jedyną możliwością jest wpłacenie 60tysięcy złotych jako zabezpieczenia.

To był jednak dopiero początek ogromnych problemów. Kiedy minęły dwa lata, kwota kredytu wzrosła z 375 franków, na 845 i stale rosła. Domowy budżet nie pozwalał na spłatę tak ogromnych rat kredytu. W banku dowiedzieli się, że wraz z aneksem podpisali dobrowolne ubezpieczenie, automatycznie przedłużane co roku na kwotę około 20 tysięcy złotych. W tej chwili dobrze wiemy, jaka jest wysokość franka, a więc i tym samym kwota rat. Pan Dariusz wraz z żoną nie mają szansy na normalne życie. Są zrujnowani i nie widzą przed sobą żadnej drogi wyjścia.

Kolejna sytuacja pana Tomasza. Ten postanowił zaciągnąć kredyt hipoteczny w Raiffeisen Bank Polska. Był rok 2007 i chęć zakupu własnego mieszkania. Doradca ukrywając rzeczywiste ryzyko i złą konstrukcję umowy, namówił kredytobiorcę do wzięcia ,,korzystnego kredytu". Ten, za znalezienie dobrego klienta otrzymał prowizję przygotowawczą wyliczoną we frankach, jak również i odpowiednią składkę ubezpieczeniową. Jeśli zaś chodzi o kredyt pana Tomasza, jako zabezpieczenie go wzięto wkład własny, hipotekę zwykłą zabezpieczającą kwotę kapitału kredytu, a także hipotekę kaucyjną, cesję praw ubezpieczenia od ognia i zdarzeń losowych, a także ubezpieczenie od wkładu własnego i ubezpieczenie spłaty kredytu. Pan Tomasz podpisał i nie widział nawet, na co się pisze. Wciąż rosnące kwoty kredytu we frankach, nie pozwoliły mu na spłatę zadłużenia. Dziś nie ma nic- stracił żonę, dom, majątek...

Historii frankowiczów moglibyśmy tutaj dopatrzeć się tysiące. W większości przypadków pojawia się doradca klienta, który robi wszystko, co w jego mocy, by przekonać przyszłego kredytobiorcę do wzięcia kredytu. Sztuczki, matactwa, kombinacje! Wszystko, żeby tylko zachęcić klienta do wzięcia kredytu we frankach.

Patrząc na dane z Biura Informacji Kredytowej, liczba kredytów we frankach to 953 tysiące osób, w tym 220tysięcy posiada tylko kredyt mieszkaniowy, zaś 733tysiące ma i kredyt hipoteczny i inne zadłużenia. Przy kursie franka sięgającego ponad 4zł, raty kredytów wzrosły diametralnie, co dla wielu rodzin jest gwoździem do trumny, a więc niemożliwością spłaty zadłużeń.

I w tym momencie można jeszcze podjąć temat kredytu we frakach, bez franków. Profesor Witold Modzelewski, były wiceminister finansów uważa, że kredyt we frankach, to nic innego, jak kredyt w złotych, bo waluty takiej banki nigdy nie posiadały. Jeśli tak faktycznie jest, prawo w państwie zostało złamane. A czyż to właśnie nie państwo powinno stać na straży prawa? Sprzedaż nieistniejących franków, a do tego pobieranie spreed. To nie jest legalne, bo nie można sprzedawać czegoś, czego nie ma.

Niestety, nie ma chyba organizacji, która na tę chwilę mogłaby pomóc zadłużonym. Żadne pomysły nie wnoszą niczego dobrego. Nikt nie chce kredytobiorcom pomóc, bo każda propozycja okazuje się być marną. Płacić, nie płacić, złożyć pozew zbiorowy? Co robić? Pytania te chyba pozostają na tę chwilę bez odpowiedzi.




Nie tak dawno bo 19 maja 2015 roku rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy, która dotyczy nadzoru nad rynkiem finansowym, a więc zakłada ona przede wszystkim ukrócenie lichwiarskich odsetek, jakie naliczają klientom firmy pożyczkowe oferujące produkty, jakimi są pożyczki. Ponadto, ma ona przede wszystkim zapobiec takim akcjom, jaka miała miejsce chociażby w 2012 roku dotycząca afery Amber Gold.

lichwiarzom juz dziękujemy!

Wprowadzenie nowych przepisów ma przede wszystkim umożliwić KNF weryfikowanie działań firm, które oferują na rynku finansowym produkty, jakimi są pożyczki. Czy ta ustawa ma szansę naprawdę zmienić świat pozabankowy? Czy klienci będą mogli liczyć na dużo lepsze rozwiązania? Czy zapobiegnie to lawinom długów, aferom, nabitym w butelkę pożyczkobiorcom? Miejmy nadzieję, że tak!

Projekt, który został przygotowany, ma na celu wprowadzenie określonych wymogów, którym firmy pożyczkowe będą musiały się przyporządkować. To, co najważniejsze ograniczone mają zostać nadmierne koszty związane z opłatami, prowizjami i odsetkami, a do tego wprowadzone mają być nowe zasady dostępu, wymiany i przekazywania wszelkich informacji, które dotyczą udzielania kredytów i pożyczek przez banki oraz przez Parabanki. Projekt ustawy ma zwiększyć poziom ochrony konsumentów, którzy korzystają z usług finansowych firm udzielających kredytów, nieobjętych obowiązkiem uzyskania zezwolenia KNF. Co więcej, ten sam projekt ma również za zadanie umożliwić skuteczne eliminowanie z obrotu gospodarczego tych podmiotów, które działają na rynku bez zezwolenia, a więc nielegalnie, z zamiarem oszustwa.

Wprowadzając ustawę, o której od dawna już mówimy bardzo głośno i której wręcz nie możemy się doczekać, Komisja Nadzoru Finansowego będzie mogła zacząć w końcu weryfikować wszelkie działania podmiotów, które działają na rynku finansowym. Wszelkie więc firmy będą pod taką samą kontrolą, jak te podmioty, które działają na rynku kapitałowym. Do tej pory, jeśli klient złożył skargę, KNF tak naprawdę nie miał wiele do powiedzenia. Wraz z ustawą komisja będzie mogła aktywnie poszukać wszelkich możliwych informacji, by dowiedzieć się, czy zachodzi podejrzenie popełnienia przestępstwa. Sam projekt to jednak nie tylko kontrola KNF. To również zaostrzenie kar za prowadzenie działalności pozabankowej bez zezwolenia. W chwili obecnej jest to kwota do 5mln grzywny i do trzech lat więzienia. Teraz będzie to do 10 milionów złotych i do 5 lat pozbawienia wolności. Tak dużo? Tak, bo przestępstwa w tym sektorze dotyczą zazwyczaj w wymiarze finansowym ogromnych pieniędzy, a więc kara będzie w tym przypadku, jak najbardziej adekwatna. Jeśli chodzi o inne kary, za niewywiązanie się z obowiązku przekazywania informacji do rejestrów kredytowych, grzywna będzie sięgała aż do 30 000zł.

Większość jest zdania, że ustawa antylichwiarska jest potrzebna i konieczna. Tylko w ten sposób bowiem będzie można chronić klientów, jak również i stawiać na bezpieczeństwo oraz transparentność rynku pożyczek. Wiadomo, że po chwilówki idą zazwyczaj ludzie zdesperowani, tacy, którzy mają problemy finansowe, którzy rzadko kiedy myślą o tym, co będzie za kilka tygodni, czy miesięcy. Pożyczają pieniądze, ponieważ są pod presją, nie mają na życie, na rachunki, na opłaty… Poprzez taką ustawę państwo będzie chronić konsumentów, nie narażając ich na ogromne koszty, jakie z pożyczek chwilówek w chwili obecnej wynikają. Bezpieczeństwo powinno być priorytetem, a tylko poprzez możliwość regulacji prawnej i szansę kontroli, może tak się stać.

Nie każdy jednak uważa, ze ta ustawa jest dobrym rozwiązaniem. Były, a zarazem pierwszy przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Stanisław Kluza sceptycznie podchodzi do projektu ustawy. Uważa on bowiem, że pierwsze, co należałoby zrobić, to sprawdzić, czy komisja, która ma kompetencje, wykonuje je dobrze i czy dodatkowych kompetencji naprawdę potrzebuje. Pokazuje jasno, jak bardzo zachwiane są pewne proporcje i jak duża panuje na tym rynku finansowym niesprawiedliwość. Bo przecież istnieją duże kary dla podmiotów rynku kapitałowego, dla biur maklerskich, funduszy inwestycyjnych, spółek, czy prywatnych inwestorów, a dlaczego największy sektor, czyli bankowy nie ponosi kar? Czy jest to sprawiedliwym posunięciem? Jeśli cos robić, to dobrze i odpowiednio dla każdego, uważa Kluza. Jest on przekonany, że projekt ustawy ma za zadanie jedno- wprowadzić silny nadzór wobec słabych, a słaby wobec tych silnych. Stanisław Kluza krytykuje jednak nie tylko to i mówi o tym otwarcie.

Kolejny problem do przekazywanie danych. Skoro już na etapie podejrzenia przestępstwa, komisja będzie mogła przekazywać prokuraturze tajemnice bankowe, to może to być działaniem mającym na celu nadużycie i wykorzystanie, chociażby do walki z przeciwnikami politycznymi. Uważa on, że w chwili, jeśli prokurator potwierdziłby, że doszło do popełnienia przestępstwa, dopiero wtedy dane powinny zostać ujawnione. Idźmy dalej- poddaje również krytyce temat kar. W projekcie nie ma nic o nakładaniu kar za ukrywanie przez instytucje finansowe  wyższych odsetek za różnego rodzaju produkty. Skoro tego nie ma, firmy i banki nie będą się więc w tej kwestii niczego obawiały. Czy coś jeszcze jest w projekcie na nie? Według Kluzy tak- uprawnienia KNF do działań zbliżonych wręcz do tych określonych mianem śledczych. Nadzór nie ma zastępować przecież prokuratury, a ma na celu wychwytywanie przestępstw i do prokuratury ich zgłaszanie. A tu będzie zupełnie inaczej.

Idźmy więc dalej w kierunku statystyk. Pożyczki Polaków, którzy pożyczają w firmach pozabankowych, wynoszą około 4 miliarda złotych. Takie informacje wynikają z analizy Narodowego banku Polskiego i PwC. Średnia wartość chwilówek wynosi 1100zł. Szacuje się, ze aż 30% chwilówek zaciągniętych jest w firmach, które nie są objęte kontrolą KNF.

Zadłużenie w bankach

Zadłużenie w parabankach

607 mld złotych

4 zld złotych

Jak widzimy odsetek zadłużonych w parabankach jest niezwykle mały, w porównaniu z bankami. Większość, na szczęście pożycza w instytucjach bankowych, ale mimo wszystko zatrważające jest to, że i w parabankach kwota sięga aż 4mld złotych.

Średnia wysokość karnych opłat i odsetek za zwłokę w firmie pożyczkowej obecnie

Maksymalna wysokość karnych opłat i odsetek za zwłokę w firmie pożyczkowej po zmianach w prawie

186zł

150zł

Nowa ustawa jak widać w tabeli powyżej obniży koszty opłat i odsetek za zwłokę, co na pewno jest bardzo dobrą informacją dla tych wszystkich osób, które zapożyczają się w firmach pozabankowych.

Trudno powiedzieć dokładnie, co jest dobre, a co nie, czy dane rozwiązanie okaże się być tym trafionym, czy będzie kolejnym po prostu niewypałem. Jedno jest pewne, są zdania podzielone, jest wiele argumentów za i przeciw, ale mimo wszystko, choć są pewne niedociągnięcia, o których mówił były przewodniczący KNF, to jednak ten projekt ustawy chyba jakby nie było będzie w świecie pożyczek dobrym rozwiązaniem.




Strona 3 z 3

Serwis finansowy kbkinfo.com jest portalem doradczym wyjasniającym prawa i obowiązki konsumenta. Na stronie odpowiadamy na pytania jak uwolnić się z długów, przestać figurować w BIK i wyjść z pętli kredytowej oraz jak upominać się o swoje prawa będąc stroną poszkodowaną w umowie sprzedaży towaru czy usługi.

 

Pliki cookie ułatwiają przeglądanie naszej strony. Korzystając z naszej strony WWW, zgadzasz się, na używanie przez nas plików cookie..
Dalsze informacje Ok Odrzuć cookie